Błogosławiona Karolina
Pokaż menu

05-05-2018

Być z Jezusem

            „W dużym, słonecznym ogrodzie na wzgórzu rosła potężna winorośl. Jej korzenie sięgały głęboko w ziemię, a z grubego pnia wyrastały silne gałęzie. Każdego roku jesienią przychodziły z przyjaciółmi mieszkające w pobliżu dzieci. Zjadały duże, słodkie winogrona i bawiły się w ogrodzie. Małej gałązce na szczycie latorośli bardzo się to podobało. Lubiła, jak coś się działo, lubiła radość. Kiedy nikt nie przychodził do ogrodu, zawsze się jej nudziło.

           

Kiedy minęła zima i na latorośli pojawiły się nowe listki, na najwyższej gałązce siadł młody dzięcioł i opowiedział jej, jak teraz na wiosnę, wszystko robi się piękne, jakie barwne kwiaty rosną po drugiej stronie ogrodu i o domu na skraju lasu, gdzie mieszka rodzina z gromadką dzieci. Marzył o błyszczącej wodzie płynącej w pobliskim strumyku i o cudnie kwitnących drzewach owocowych. Gałązka słuchała uważnie, a ponieważ chciała wiele przeżyć, postanowiła oderwać się od latorośli.

 

Kiedy stara latorośl to usłyszała, bardzo się zasmuciła i powiedziała do swojego pędu: Kochana gałązko, jeśli chcesz się ze mną rozstać, nie będę mogła cię już chronić i odżywiać. Zobacz, z mojego wnętrza daję ci tyle wody, ile potrzebujesz. Korzenie czerpią ją głęboko  z gleby. Także pożywienie, którego potrzebujesz, płynie do ciebie przez mój pień, żebyś mogła kwitnąć i wydała jesienią owoce. Zostań ze mną, beze mnie zginiesz!

 

Ale pęd nie słuchał słów latorośli i postanowił się od niej oddzielić. Poprosił dzięcioła, by dziobem odłamał go od latorośli i zabrał do domu na skraju lasu. Dzięcioł zrobił to i pofrunął z gałązką nad srebrzyście połyskującym strumieniem na taras pięknego domu. Pędowi winnemu bardzo się to podobało; cieszył się i chciał delektować swobodą i nowym życiem. Teraz leżał na tarasie, patrzył na pachnące i kwitnące drzewa owocowe i grzał się w ciepłych promieniach słońca. Po pewnym czasie zrobiło mu się słabo i zapragnął cienia. Powiew wiatru zaniósł pęd pod jedno z kwitnących drzew. Ale co za rozczarowanie! Także w cieniu gałązka stawała się coraz słabsza i słabsza! Ach, żeby spadł deszcz. Gdybym mógł napić się wody, to poczułbym się lepiej! – powiedział pęd. Po niedługim czasie deszcz zaczął padać. Ale gałązka nie mogła się już napić, ponieważ była za słaba. W słońcu, które zaświeciło po deszczu, gałązka ostatecznie wyzionęła ducha. Wyschła!

 

Stara latorośl rosnąca na wzgórzu była bardzo smutna. Z miejsca, z którego wcześniej wyrastała gałązka, kapały soki winnego krzewu i spadały na ziemię jak srebrzyste łzy”.

 

 

Fotoblog

Spacer wirtualny


Parafia


Dom w Wiśle

Kościół z lotu ptaka

Panorama

Siłownia

Grota solna