Błogosławiona Karolina
Pokaż menu

03-11-2018

Rozwiązać

W miesiącu listopadzie modlimy się w sposób szczególny za zmarłych, aby ich rozwiązać z wszelkich win, a przede wszystkim z braków miłości, które nie pozwalają im na całkowite zjednoczenie się z Bogiem. Prosimy za nimi, aby mogli swobodnie chodzić w obecności Boga, tak jak przechadzali się z Nim w raju nasi prarodzice.

Taką tonację mają listopadowe dni i wbrew pozorom jest ona niezwykle radosna – pobudza nasze serca i rozświetla nasze umysły. Ona sprawia, że wszelka boleść związana z odejściem bliskich z tego świata zostaje rozświetlona przez pewność i radość, że oni żyją w Bogu.

A równocześnie mobilizuje nas, abyśmy tutaj też chodzili razem z Nim: żebyśmy się rozwiązywali z tego wszystkiego, co nas usiłuje spętać. Bo właśnie w tym zasadza się istotny warunek uzyskania odpustu: odrzucenie przywiązania do jakiegokolwiek grzechu. Na ile potrafimy siebie rozwiązać, na tyle możemy pomóc rozwiązać tych, którzy tego potrzebują.

Niech to wszystko pobudza naszą modlitwę i naszą odpowiedzialność.

Wielu z nas często zadaje sobie pytanie o sens swego życia. Szczególnie mieszkańcy wielkich miast, gdzie żyje się szybko i wciąż jest się w gigantycznym biegu – gdy zatrzymują się nad grobami zmarłych, mogą zadawać sobie pytanie: Po co ten bieg?

Po co ta codzienna walka? Po co jest to życie? Czy tylko po to, by pracować? Ci, którzy leżą w grobach, też pracowali, kochali, byli niezastąpieni. A teraz ich nie ma. Są tylko groby, pamięć i wiara, że „nie cali umarli”, lecz trwają w Bogu. Czy rzeczywiście to, co doczesne, może być wyłącznym celem życia? Czy cel życia ludzkiego można zamknąć tylko w relacjach z najbliższymi, z rodziną, w pracy, w sukcesie, w samorozwoju? Co przetrwa, gdy przekroczymy granicę śmierci? Co pozostanie po nas, gdy umrzemy, gdy będziemy leżeć w grobie?

Uroczystość Wszystkich Świętych przypomina nam co roku, że celem naszego życia, które spina pracę, relację z najbliższymi i godne życie, jest dążenie do komunii z Bogiem. Owo „więcej” – jakie jest w nas, to szukanie Boga.

Gdy odczuwamy, że relacjami z ludźmi, pracą, nawet szlachetnością i pamięcią o zwierzętach – nie wypełnimy całego naszego serca, wówczas ów głód tego „więcej” może nas prowadzić do Boga. Bo pragnienie tego „więcej” jest pragnieniem Boga. Nie zawsze to sobie uświadamiamy. Nie zawsze człowiek umie to nazwać. Nie każdy wierzący odkrywa to od razu. Ale w głębi serca, pośród naszych relacji, pośród miłości rodzinnej, kochając własne dzieci i rodziców, pragnąć zapewnić im szczęśliwe życie – szukamy Boga.

 

Fotoblog

Spacer wirtualny


Parafia


Dom w Wiśle

Kościół z lotu ptaka

Panorama

Siłownia

Grota solna