Błogosławiona Karolina
Pokaż menu

12-01-2019

Prześladowanie za wiarę dzisiaj

Po pierwsze -  nie myślmy, że nikomu nie wadzimy, nie chodzi nam o władzę, jesteśmy gotowi kochać
nawet nieprzyjaciół naszych
.

Nigdy nie możemy być pewni tego, co może stać się zarzutem, albo pretekstem do prześladowania. Kiedy cesarz Domicjan przybrał tytuł  „pana i boga”, wiązało się to z wymogiem składania ofiar ku jego czci w pogańskiej świątyni, co dla chrześcijan było nie do przyjęcia i stało się przyczyną represji. Sami sobie odpowiedzmy, co dziś, w krajach demokracji Zachodu, może się stać odpowiednikiem tamtej sytuacji.

 

Po drugie - prześladowania mogą mieć swoje źródło we wrogości zwykłych ludzi.

W Syrii i Iraku chrześcijanie żyli od dwóch tysięcy lat. I pomimo różnych zawieruch dziejowych – trwali w miejscu, które było ich krajem ojczystym. Aż do niedawna wydawało się, że będą tam trwali do przyjścia Chrystusa. I choć ostatnio sytuacja się poprawiła, nie wiadomo, co stanie się w przyszłości.

 

Po trzecie - zasada kozła ofiarnego raczej nigdy nie przestanie obowiązywać.

Bez względu na czasy i położenie geograficzne. Kiedy w 1881 r. w Rosji rozpoczęła się długa fala antyżydowskich pogromów, była ona pokłosiem zamachu na cara Aleksandra II. Co z tego, że wśród zamachowców była tylko jedna Żydówka (Hesia Helfman), a wszyscy oni byli ateistami, skoro część prasy i opinii publicznej to Żydów uczyniła winnymi zamachu. Takich przykładów także z czasów bliższych nam nie brakuje.

 

Po czwarte - chrześcijaństwo jest najbardziej groźne, kiedy jest żywe i obecne w swojej rzeczywistości społecznej.

 

Gniew prześladowców ściąga fakt, że uczniowie Chrystusa łamią monopol takiej czy innej religii bądź ideologii.

Dlaczego chrześcijaństwo, choć w świecie nigdy nie miało łatwego życia, właśnie dziś cierpi najbardziej? Odpowiedź jest dość prosta: właśnie dziś, podobnie jak w czasach pierwszego Kościoła, świadectwo o Chrystusie rozbrzmiewa najmocniej, wzbudzając rzesze nowych wierzących pośród wyznawców innych religii. 

 

Jaki z tego płynie wniosek dla nas? Prześladowanie Kościoła to nie jest coś, co owszem jest realne, ale w „dalekich krajach”, a w związku z tym nas nie dotyczy. Kościół starożytny nie pojmował tego w taki sposób. Dla ówczesnych chrześcijan cierpienia ich braci i sióstr były ich własnymi, czemu dawali wyraz na różne sposoby. Troskę tę spotykamy już w Nowym Testamencie. Męczennicy byli i są obecnie bohaterami całego Kościoła. To, co dzieje się z innymi wierzącymi gdzieś w dalekich krajach, staje się dla nas rodzajem bolesnej nowiny. Pamiętajmy, nic co  dotyczy Ciała Chrystusa, nie jest obce temu ciału, bez względu na to, jak odległe są jedne członki od drugich, bo przecież „jeśli jeden członek cierpi, cierpią z nim wszystkie członki; a jeśli doznaje czci jeden członek, radują się z nim wszystkie członki” (I Kor 12;26).

Oprac. T.H.

 

Fotoblog

Spacer wirtualny


Parafia


Dom w Wiśle

Kościół z lotu ptaka

Panorama

Siłownia

Grota solna