Błogosławiona Karolina
Pokaż menu

03-02-2019

Dwie bryły lodu

 

 „Istniały kiedyś dwie bryły lodu. Powstały w czasie długiej zimy, w grocie utworzonej z pni, kamieni, krzewów, pośród lasu na stokach góry. Leżały naprzeciwko siebie z ostentacyjną obojętnością. Ich stosunki cechowała pewna oziębłość. Czasami jakieś «dzień dobry», czasami «dobry wieczór». Nic ponadto. Nie potrafiły «przełamać lodów». Każda bryła myślała o drugiej: «Mogłaby chociaż wyjść mi naprzeciw». Bryły jednak nie mogą samodzielnie wędrować. Z tego też powodu nic się nie działo i każda bryła lodu zamykała się jeszcze bardziej w sobie.

 

W grocie mieszkał borsuk. Pewnego dnia stwierdził: «Szkoda, że musicie być tutaj. Jest wspaniały, słoneczny dzień!». Dwie bryły lodu zatrzeszczały ponuro. Od maleńkości wiedziały, że słońce stanowi dla nich wielkie niebezpieczeństwo.

 

Tym razem, o dziwo, jedna z brył zapytała: «Jak wygląda słońce?». «Jest cudowne... Jest życiem...» – odpowiedział zaambarasowany borsuk. «Czy mógłbyś zrobić szparę w sklepieniu tej nory? Chciałabym zobaczyć słońce...» – wyznała bryła lodu. Borsukowi nie trzeba było powtarzać dwa razy. Zrobił dziurę w gmatwaninie korzeni i ciepłe, miłe światło słoneczne wdarło się niczym złocisty promień.

 

Po kilku miesiącach, w południe, gdy słońce rozgrzewało powietrze, jedna z brył poczuła, że trochę się topi i rozpuszczając się, stawała się przejrzystym strumykiem wody. Czuła się inaczej, nie była już tą dawną bryłą lodową. Druga bryła również zrobiła to cudowne odkrycie. Dzień po dniu z dwóch brył lodu wypływały dwa strumyki wody, które kierowały się ku wejściu do groty.

 

Po pewnym czasie połączyły się razem, tworząc przejrzyste jeziorko, w którym odbijało się niebo. Dwie bryły lodu odczuwały jeszcze zimno, ale odkryły również swą kruchość i samotność, troskę i niepewność. Zdały sobie sprawę, że są podobnie zbudowane i że w rzeczywistości potrzebują jedna drugiej. Przyleciały dwa szczygiełki ze skowronkiem i napiły się wody. Owady brzęczały wokół jeziorka, wiewiórka o długim, puszystym ogonie wykąpała się w nim. Wśród tej radości odbijały się dwie bryły lodu, które teraz odnalazły serce”.

/B. Ferrero, „Czasami wystarczy promyk słońca”/

 

Czasami  jest tak, że wystarcza jeden promień słońca, jedno miłe słowo, jedno pozdrowienie, jeden uśmiech, by życie nabrało kolorów. Nieraz  potrzeba tak mało, by uszczęśliwić tych, którzy znajdują się obok nas.

Nastawmy się na Boże promienie, którymi Jezus – Światłość świata chce nas oświecić i rozgrzać nasze oziębłe serca, dzielmy się sobą, dzielmy się swymi darami i zdolnościami, ubogacajmy się nawzajem. I umożliwiajmy innym otwarcie się na promienie Boskiego słońca. Pomyślmy, co możemy zrobić, aby Boskie promienie docierały do innych.

   Podziękujmy dobremu Bogu, za to, że obdarza nas swoim światłem i miłością. Poprośmy także o umiejętność dzielenia się Bożymi darami z innymi. Zapraszajmy Ducha Świętego do naszego życia i prośmy o Jego dary, byśmy żyli „w mocy Ducha Świętego” Bo przecież:  „czasami wystarczy promyk słońca...”.                          

Fotoblog

Spacer wirtualny


Parafia


Dom w Wiśle

Kościół z lotu ptaka

Panorama

Siłownia

Grota solna