Błogosławiona Karolina
Pokaż menu

ks. Zenon Bonecki 2001-2005

Moje życie odbieram jako historię zbawienia, to znaczy, że dostrzegam w konkretnych wydarzeniach mojego życia dotknięcia Bożej mocy i miłości. Widzę wiele momentów, kiedy Bóg interweniował w moim życiu, wydobywał mnie z różnych opresji i leczył to co chore, podobnie jak to czynił z Ludem Wybranym. Oni opowiadali o tym, co Bóg uczynił, po to by umacniać wiarę. Ja chciałbym tak jak oni opowiadać, że wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, nie tylko dlatego by umocnić wiarę innych, ale czynię to również dlatego, by umocnić swoją wiarę. Z nią już tak jest (mam na myśli wiarę) im więcej się jej rozdaje tym bardziej się powiększa. Moje świadectwo będzie dotyczyło małego odcinka mego życia, a właściwie jednego epizodu, który wiele mi wyjaśnił. Chciałbym powiedzieć kilka słów o moim powołaniu kapłańskim, głównie dlatego, że jestem nowo upieczonym księdzem i jako taki przyszedłem służyć do Waszej parafii, stąd macie prawo choć trochę coś wiedzieć o swoim nowym księdzu. Poszedłem do seminarium ponieważ w moim wnętrzu było takie pragnienie, jednak przez wiele lat nosiłem w sobie wielką wątpliwość czy ten głos, który słyszę w sercu pochodzi od Boga, czy też jest to tylko chory wymysł mojej wyobraźni. Ta wątpliwość męczyła mnie bardzo. Pogłębiało ją to, że wiele spraw związanych z kapłaństwem mnie przerastało (tak mi się wydawało) i miałem wrażenie, że tych trudności nigdy nie przeskoczę. Pamiętam modlitwę było to w pewnym drewnianym kościółku - może Was tam kiedyś zabiorę, jak będziecie grzeczni. Czułem się wewnętrznie rozbity i byłem pełen goryczy, że temu nie podołam, byłem pełen niepokoju, w moim sercu była burza wątpliwości i niepewności. Ewangelia, którą rozważałem Przytaczała słowa Jezusa wypowiadane pod adresem Apostołów: "Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka!" J 14, 27. Po przeczytaniu tych słów byłem zły na Boga i z pretensjami mówiłem Mu, że dobrze Mu się mówi, ale ja mam już tego dość. On mówi o pokoju a ja odczuwam wielki niepokój. W pewnym momencie mój wzrok padł na słowa, które były nieco dalej. Były podkreślone nie wiem dlaczego, zacząłem je czytać: "Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał..." J 15, 16. W tym momencie w głębi duszy usłyszałem jakby głos: to prawda, że są lepsi, bardziej święci, zdolniejsi, mający lepsze predyspozycje, wiem, że jesteś taki jaki jesteś i że masz takie problemy, ale to Ja ciebie takiego wybrałem, Ja ciebie takiego chcę. W sercu poczułem głęboki pokój i radość. Nabrałem większego zaufania nie tyle do swoich predyspozycji, bo one są podobne ale przede wszystkim do tego, że skoro Bóg mnie wybiera to obdarzy potrzebną łaską, by wszystkie trudności pokonać, nie własną mocą ale mocą Jezusa.

Fotoblog

Spacer wirtualny


Parafia


Dom w Wiśle

Kościół z lotu ptaka

Panorama

Siłownia

Grota solna